Im Herbst werden die Tage kürzer, die Sonne geht immer früher unter. Die Natur zieht sich langsam zurück, bereitet sich auf den Winterschlaf vor. Diese Herbststimmung lenkt unsere Gedanken zum „Lebensherbst“.
Bald sind Allerheiligen und Allerseelen. Wir denken an unsere Verwandten, die heimgegangen sind und beten für sie.
Wir sind uns bewusst dass jedes Leben ein Ende hat; jedes irdische und biologische Leben stirbt. Es ist eine Wahrheit vor der der Mensch Angst hat und lieber nicht davon spricht. Aber wenn man diese Wahrheit verdrängt und darüber schweigt wird sie dann weniger traurig, oder steigt die Angst noch mehr? Eher umgekehrt, dieses Bewusstsein der Wahrheit hilft uns, mit erhobenen Haupt dieses Unvermeidliche und Unausweichliche anzunehmen.
Dazu haben wir einen mutspendenden Weg: den Glauben. Nur das Christentum gibt uns eine ganz andere Perspektive, eine Hoffnung und Zuversicht, eine klare und eindeutige Antwort: „jeder, der lebt und an mich glaubt, wird auf ewig nicht sterben“ – sagt unser Erlöser und Herr (Joh 11,26).
Ich lade herzlich ein zum gemeinsamen Gebet für unsere Verstorbenen, und wünsche eine gesegnete Herbstzeit – Gott ist das Licht!
Jesienne rozważania
Dni są coraz krótsze – to jesień daje o sobie znać. Przyroda przygotowuje się do zimowego snu. Melancholijny nastrój odczuwa się nie tylko w naturze, ale i w kalendarzu. Wszechobecne jest przemijanie. „Jesień życia” – czy to tylko metafora literacka, czy sentymentalny zwrot, aby nie mówić o starości?
W klimat zadumy wprowadza nas również zbliżające się święto Wszystkich Świętych i kojarzony z tym tematem Dzień Zaduszny. Myślimy o zmarłych, modlimy się za nich. Jednocześnie unikamy myśli o własnej śmierci, ponieważ człowiek boi się tego tematu. Odruchowo ucieka od rozmów o swojej śmiertelności. Wydaje się to zrozumiałe: „każdy tak ma”. A może udajemy sami przed sobą, że fakt śmierci nas nie dotyczy: przecież zawsze umiera ktoś inny.
Czy świadomość własnej przemijalności w czymś mi pomoże? Może to, co nieuniknione, smutne i trudne, będzie mi łatwiej przyjąć, jeśli to zaakceptuję? Zresztą, nie mam innego wyjścia. Wcześniej czy później będę musiał to zaakceptować. Trudne, ale prawdziwe.
Jest droga, która daje siłę, aby tę nieodwołalną prawdę przyjąć z podniesioną głową: „kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie” (J 11,25).
MAr
Wrocław – Cmentarz Żydowski a jesień polska i złota