Die deutsche katholische Gemeinde in Breslau konnte am 29. Januar einen außergewöhnlichen Gast begrüßen. Missions-Bischof Bonifatius Antonius Reimann, Franziskaner und Missionar in Bolivien, gebürtiger Oberschlesier feierte mit uns die Sonntagsmesse.
29 stycznia 2017 roku niedzielną mszę św. celebrował dla naszej wspólnoty biskup misyjny z zakonu franciszkańskiego Antoni (imię zakonne Bonifacy) Reimann OFM. Biskup Bonifacy wygłosił również homilię, której tekst zamieszczamy poniżej.
Die hl. Messe zelebrierte der Bischof auf Deutsch, die Predigt auf Polnisch, sie wurde dann in einer Zusammenfassung ins Deutsche übersetzt.
Bischof Bonifatius drückte seine Dankbarkeit aus, dass er die Eucharistie mit der deutschen Gemeinde feiern dürfte. Er knüpfte weiterhin an das Bild der Unbefleckten Empfängnis Mariä, das sich im Hauptaltar der Kapelle der Hedwigschwestern befindet, an. Der Prediger erzählte kurz, wie sehr dieses Bildnis, und diese Glaubenswahrheit ihn in seinem Leben begleitete und bis in die Mission in Bolivien wichtig war. Er berichtete auch über die Missions-Bedingungen des Apostolischen Vikariats Ñuflo de Chávez und verglich unsere kleine Gemeinde mit der Gemeinde „vom Guten Hirten“ in dem Vikariat. Wir sind eine „kleine Herde“ des guten Hirten, und mehr noch wir – mit Gebets- und Leidesopfer – sind die Wurzeln der Mission.
Anschließend bedankte sich die Gemeinde bei dem Bischof mit einem Blumenstrauß für die Zelebration, für die Predigt, die geopferte Zeit und für sein Interesse.
Nach der Messe luden die Hedwigschwestern den Bischof zu einem Gespräch bei Kaffe ein. Die Hedwigschwestern erzählten über den Gründer ihrer Kongregation, über das Charisma und Tätigkeit des Ordens, was Bischof Reimann mit Interesse wahrgenommen hat.
MAr
HOMILIA BISKUPA BONIFACEGO 29 styczeń 2017
Bardzo dziękuję Panu Bogu za to, że właśnie dzisiaj mogę tutaj z wami sprawować tę Najświętszą Ofiarę. Patrząc na ojca Mariana, przypominają mi się pierwsze kroki w zakonie św. Franciszka. Gdy przybyłem do Kłodzka w roku 1973, tam spotkałem ojca Mariana jeszcze jako studenta. Wiem, że Pan Bóg postawił nas na tej wspólnej drodze, aby wielbić Jego Imię i głosić Jego Królestwo w Zakonie Braci Mniejszych. Za to jestem Panu Bogu wdzięczny i również ojcu Marianowi, że mnie wprowadzał do życia franciszkańskiego.
Dzisiaj, gdy wstąpiłem do tej kaplicy i popatrzyłem na ołtarz, nad tabernakulum, gdzie jest obecny Jezus Chrystus w Najświętszym Sakramencie, zobaczyłem obraz Matki Bożej Niepokalanej. Matka Boża Niepokalana od dzieciństwa mi towarzyszyła. Urodziłem się w Opolu, pochodzę spod Turawy i tam w Kadłubie Turawskim, w parafii Ligota Turawska, w moim domu rodzinnym, w sypialni był obraz Matki Bożej Niepokalanej. Ona towarzyszyła mi w życiu, w moim wzrastaniu i odkrywaniu mojego powołania, również do życia zakonnego. Pamiętam, gdy decydowałem się przed maturą wstąpić do braci franciszkanów, tam, na Górze Świętej Anny, w Grocie Lurdzkiej, gdzie króluje i pomaga również w naszym ziemskim pielgrzymowaniu Matka Boża, tam w jakiś sposób zapadła ta decyzja, właśnie przy Niej, przy Matce niebieskiej, Matce Bożej Niepokalanie Poczętej. Pan Bóg tak kierował moimi krokami, że po czterech latach pobytu we Wrocławiu na Karłowicach, w lutym 1979 roku, rozpocząłem swoje posługiwanie jako wikariusz tej parafii. W 1983 roku wyjechałem na misje do Boliwii, gdzie mnie poprzedzili moi dwaj współbracia: o. Grzegorz i o. Zygmunt Skrzydło pochodzący z Wrocławia. Wtedy przyszło mi służyć tam na misjach w wikariacie apostolskim w Ñuflo de Chávez, gdzie patronką jest Niepokalana. Więc gdy znowu wchodzę do tej kaplicy, to widzę, że Ona jest tutaj, jest z nami, jest ze mną, Matka, która pomaga nam zachować czystość serca i otwierać się na łaskę Jej Syna, na Jego zbawienie.
Dzisiaj, gdy przewodniczę tej Najświętszej Ofierze i gdy patrzę na was, na tę małą trzódkę, przypomina mi się również najmniejsza parafia w naszym wikariacie. Wikariat apostolski różni się od diecezji tym, że nie ma własnych struktur i wystarczającej liczby kapłanów. Było tam zaledwie ośmiu kapłanów boliwijskich, księża diecezjalni pochodzących z Polski, Korei, Meksyku i są również moi współbracia franciszkanie, bo to im został powierzony wikariat w roku 1951, aby tam budować Kościół Boży. W tym wikariacie jest 17 parafii, niektóre bardzo liczne, mające nieraz ponad 100 wiosek, do których dojeżdżamy z posługą Ewangelii, ale nie tylko troszcząc się o zdrowie duszy, ale również i o zdrowie ciała, ponieważ prowadzimy szkoły. Są tam też dwa wielkie szpitale, a także Caritas parafialny, aby budzić właśnie to miłosierdzie, które powinno pochodzić z wnętrza, a nie tylko czekać na pomoc z zewnątrz. Pośród 17 parafii, niektórych liczących ponad 30 tyś. mieszkańców, znajduje się też najmniejsza parafia, mająca zaledwie 200 osób. Ta parafia, najmniejsza, na północy wikariatu, jest pod wezwaniem Dobrego Pasterza, czyli Pana Jezusa, który nie zapomina o małej owieczce. Patrząc tutaj na was, przypomniałem sobie tę parafię. Pan Jezus nie zapomina o małej trzódce. I wy jesteście tą małą trzódką, ale bardzo ważną w oczach i sercu Pana Jezusa. Patrząc na was, dziękuję Bogu, że to On, właśnie przez moich współbraci, troszczy się o tę trzódkę.
Gdy myślami obejmuję starania o tutejszą wspólnotę, przypominam sobie moich współbraci, o. Ludwika, o. Bertolda, którego wy też na pewno sobie przypominacie, o. Bernardyna, a teraz jest o. Marian. To przez nich przemawia Jezus Chrystus, który nigdy nie zapomina o swej małej trzódce. I za to powinniśmy być wdzięczni, ale nie tylko za tę wspólnotę, ale i za każdego z nas. On zna nasze radości, zna nasze smutki lub zwątpienia, On ciągle jest przy nas razem ze swoją Matką. Dobry Pasterz, który nigdy nas nie opuszcza, wzbudza w nas nadzieję, gdy dojrzewamy do wieczności albo przyszło nam przechodzić ten odcinek drogi, że ten, kto wierzy, jak mówił Papież Benedykt, nigdy nie jest sam. Otwiera się w naszej duszy wielka radość, że Jezus Chrystus, ten Dobry Pasterz, jest z nami. Dzisiejsza Ewangelia, dzisiejsze czytania przypominają nam tę prawdę. Widzimy Jego Oblicze, Jego Serce. Dobry Pasterz jest ubogi, pełen miłosierdzia, łaskawy, ma czyste serce, walczy o sprawiedliwość, wolność, pokój i pośród prześladowań nigdy nas nie opuszcza. Prośmy Pana Boga, również za pośrednictwem Matki Najświętszej, abyśmy mogli my również utożsamiać się z Dobrym Pasterzem.
Powiedziałem wczoraj o. Marianowi, że cieszę się, iż mogę odprawiać tę Mszę św. z tą małą trzódką, bo wiem, że wy również należycie do korzeni Kościoła misyjnego. Jeżeli drzewo nie ma korzeni, to wiadomo, że usycha. Kościół w krajach misyjnych, czy też tu w Polsce, jeżeli przynosi owoce, to dlatego że ma swoje korzenie. Tymi korzeniami jesteście wy, których często świat nie zna, ale którzy swoim cierpieniem i miłosierdziem utożsamiają się z Chrystusem Dobrym Pasterzem. Świadczycie o tym swoim miłosierdziem, współczuciem, cierpieniami, swoją troską o to, aby być sprawiedliwymi wobec Boga i bliźniego. Utrzymujecie ten Kościół, aby przynosił dobre owoce. Prośmy Pana Boga, byśmy codziennie utożsamiali się z Jezusem Chrystusem, bo i my mamy w swoim sercu to pragnienie bycia miłosiernymi. Również i my chcemy być tymi, którzy współczują z drugim człowiekiem; również my mamy w sobie pragnienie czystości naszego spojrzenia, naszych słów, naszych czynów – całego naszego życia. Również my na pewno jesteśmy tymi spragnionymi sprawiedliwości i pokoju w naszych sercach, naszych domach, ojczyźnie i w całym świecie, tak zagrożonym wojną i wszelkimi podziałami. Niech Pan Bóg, który nad nami czuwa, pomoże nam wierzyć w to, że nasze życie ma sens, że nasze cierpienie ma sens, jeżeli jest złączone z cierpieniem Pana Jezusa. Również nasze miłosierdzie ma sens, jeżeli jest złączone z miłosierdziem Syna Bożego, podobnie jak nasz głód sprawiedliwości i nasza troska o pokój na tym świecie, chociaż czasem jesteśmy za to prześladowani. Niech nasze codzienne spotkanie z Jezusem Chrystusem na modlitwie osobistej i rodzinnej w naszych domach, ale też i tutaj, pomaga nam być i czuć się świadkami, uczniami i misjonarzami Jezusa Chrystusa właśnie w tej wspólnocie, w tym wieku, w takich warunkach, by wspomagać Kościół misyjny daleko w Boliwii czy na innych kontynentach, gdzie pracują nasi misjonarze i misjonarki. Amen.